Pyłki
Dla większości ludzi czas nadchodzącej wiosny to upragnione chwile po długiej i mroźnej zimie. Jednak nie dla osób uczulonych na pyłki kwitnących kwiatów, drzew, traw itp. Dla nich to czas wiecznego kataru siennego, kichanie, czerwone i piekące oczy, czasem nieprzespane noce i wizyty na pogotowiu w celu otrzymania zastrzyku, który złagodzi reakcje alergiczną.
Nie możemy, więc się dziwić, że jeśli my nieuczuleni chętnie wychodzimy na spacer oni siedzą w domu w czasie dnia i nie mają ochoty na spotkania oraz długie spacery. Dla nich życie zaczyna się dopiero wieczorem, kiedy stężenie pyłków spada i nie kręci ich aż tak w nosie. Należy wobec nich okazać wsparcie oraz zrozumienie ich trudnej sytuacji.
Takiego uczulenia nie można bagatelizować i uważać, ze przejdzie, gdy minie okres wiosny, trzeba zażywać leki i wybrać się do lekarza, aby dopasował nam odpowiedni sposób leczenia, jak również wysłał nas na testy, byśmy wiedzieli konkretnie, na co jesteśmy uczuleni, a nie po prostu na wiosnę.